Problem z wczytaniem statusu
Jaskinia Mrozu

Odkąd sięgam pamięcią zawsze miałem problemy z zasypianiem. Mój umysł gonił za tyloma myślami, że zdecydowanie nie było mu w smak udać się na spoczynek. W czasach dziecięcych wieczorami przychodził do mnie dziadek i opowiadał przeróżne historie o wróżkach, elfach, wampirach i innych dziwach tego świata. Oczywiście słuchałem z zapartym tchem i nawet nie spostrzegałem kiedy wpadałem w objęcia Morfeusza. Zazwyczaj śniłem ciąg dalszy tych niesamowitych historii. Najbardziej zawsze intrygowała mnie ta o tajemniczej lodowej jaskini, w której sprzymierzyły się razem lodowe i śnieżne istoty, była pełna zakamarków, podobno jej korytarze przypominały trochę labirynt. Wszystkie informacje na jej temat były przekazywane z ust do ust, więc tak naprawdę nic nie było pewne. Jedni twierdzili, że mieszkają tam trolle, inni że nieumarli, jeszcze inni śmiali się na sama wzmiankę o tym miejscu i odpowiadali mi słowami: „i ty dziecko wierzysz w te bujdy”. Lata mijały a myśl o lodowej jaskini nie pozwalała mi zmrużyć oka, budziłem się i kładłem spać z myślą, że gdzieś tam jest i to ja muszę być pierwszym śmiałkiem, który ją zwiedzi i wyjdzie z tego cało, po to by móc opowiedzieć co tam widziałem. Im byłem starszy tym więcej czasu spędzałem na wojaczce przemierzając bezkresy śnieżnej krainy, ciągle miałem nadzieję, ciągle myśli mi podpowiadały – a może to już tu? Może to wejście to upragniony cel, który sobie wyznaczyłem już taki kawał czasu temu… Niestety okazało się, że to tylko złudne marzenia i kiedy kolejny raz wracałem zrezygnowany do miasta na wieczorną strawę obiecując sobie, że to mrzonka, że nie warto, że może inni mają rację i tak gdzieś w głębi mnie ten płomyk nadziei się znów pojawiał rozgrzewając mój umysł i serce, zagrzewał mnie do realizowania marzeń.
Pewnego dnia, pomimo niesprzyjającej pogody, jak zwykle wyruszyłem na swoje poszukiwania. Nie trwały one niestety długo bo śnieżyca się nasiliła, a wiatr dmuchał tak, że miałem wrażenie iż ja i mój wierzchowiec stoimy w miejscu i nie poruszamy się ani kroku naprzód. Zsiadłem z konia, na szczęście do miasta nie było jakoś przesadnie daleko, może dam radę dotrzeć do karczmy, ogrzać się trochę, wypić jakiegoś napitku. Jak też pomyślałem, tak uczyniłem, pełen optymizmu ruszyłem w kierunku majaczącego na horyzoncie miasta. Jednak z każdym krokiem było mi coraz ciężej stawiać opór żywiołom. Na pewno nie pomagała również gruba warstwa śniegu, powoli czułem jak opadam z sił, zacząłem gorączkowo rozglądać się po okolicy w poszukiwaniu miejsca, w którym choć na chwilę mógłbym się schować i przeczekać tą śnieżycę. W mroku zamajaczyła mi mała wyrwa w górze „Lepsze to niż nic” pomyślałem i skierowałem się w kierunku potencjalnego schronienia. Uszarpany, zmęczony i przemarznięty wreszcie ostatkiem sił doczłapałem się do wypatrzonego miejsca. Ku mojemu zdziwieniu nie było tam nikogo, a w panującej tam ciemności nie udawało mi się niczego dostrzec. Po kilku próbach udało mi się wykrzesać ogień a moim oczom ukazała się rzeźba, a na niej napis… Rozbieganym wzrokiem, zacząłem go czytać… A więc to tak… Byłem zawsze tak blisko, a zarazem tak daleko. Potrzeba było przypadku bym wreszcie dotarł do upragnionego miejsca. Pomimo zmęczenia i przemarznięcia poczułem się jak nowonarodzony. „Teraz mogę zacząć sam tworzyć historię…”

Nazwa : Jaskinia Mrozu
Ilość przeciwników: 88
Punkty (za poziom):
⦁ normalny – 15
⦁ heroiczny – 30
⦁ epicki – 60
Lokalizacja: X 1673, Y 645